¤ Z życia dyplomacji
¤ 2008-05-28 :: 23:52:11 :::
Tak się złożyło, że miałam wczoraj okazję reprezentować ambasadę na briefingu dla misji dylomatycznych na temat Konferencji Narodów Zjednoczonych o zmianach klimatu. Generalnie było tłoczno - myślę, że ok. 90% wszystkich ambasad w Polsce się zjawiło. Generalnie: świat jest kolorowy, głównie azjatycki. Nie nowość, wiem, ale mogłam zobaczyć to własnym okiem i bardziej się wbiło w świadomość. Poza tym - ludzie zupełnie, ale to zupełnie nie rozumieją, co się do nich mówi. I mimo, że mieli informacje wyświetlane na wieeeelkim ekranie, mówione i wydrukowane przed własnym nosem na papierze - przez 1,5h po prezentacji zadawali ciągle te same pytania, na które odpowiedzi w 5s mogli by znaleźć na własnym stole. Co za marnotrawstwo czasu! I to jakoś strasznie smutne, że dyplomaci są tacy niekumaci. A pan z ambasady Japonii... wow, miszczunio.
I oczywiście każde pytanie musiało poprzedzć dyplomatyczne lizanie d* oranizatorów, że ah jakie piękne, ważne spotkanie, doskonale zorganizowane i dziękujemy, a Polska to piękny kraj i dziś piękne słońce, kochamy Polaków, spotkanie cudowne, wy cudowni.. i ewentualnie po 10 minutach wstępu następowało kolejne bezwartościowe pytanie.
Poza tym uroczy pan z ambasady Tunezji strasznie się cieszył, że to właśnie jego pierwszy dzień pierwszej misji dyplomatycznej i od razu może rzucić się w wir reprezentacji i bardzo chciał, żebym mu powiedziała kto jest kim, tylko nie mógł zrozumieć, że ja nie z tego świata, że nie wiem i jestem tylko reprezentantką swojego szefunia. A na dodatek, jak dowiedział się, z której ambasady przychodzę... dziwnie opadł mu entuzjazm i zniknął. Ah te stosunki międzynarodowe!
Każdy dostał Colę, pięć słonych paluszków, kolorową teczuszkę z kolorowymi wydrukami i buziaka na drogę.
¤ skomentuj (1)
¤ Rany rany co za zmiany
¤ 2008-04-07 :: 01:09:35 :::
Jejku jejku, się porobiło! Zupełnie nie poznaje blogusia ;) Chyba rzeczywiście starsznie dawno mnie tu nie było. Ale cóż.
Nie da się ukryć, że nie tylko blog.pl się zmienił, ale i u mnie wiele zmian. Stałam się nudną, dorosłą mną. Praca na pełen etat, nie jestem już studentką (choć magistrem też jeszcze nie :P), sypialnia na dole prawie gotowa (oj, prawie robi różnicę, robi).
Trochę jednak niezmienności - szukam rodzin, znajduję rodziny, wzruszam się do łez, chciałabym naprawić świat. Chciałabym też obciąć włosy, ale to wydaje się równie trudne. Zarosłam i wyglądam jak ja sprzed jakichś 6 lat. Serio-serio. Patrzę na dowód a tam ja-dziś. A o dowód pytają coraz częściej. To się porobiło!
* *
Jednak nie mam serca do pisania. Bardzo chciałam, bo ider krzyczała i jękała, ale nie mam o czym! Nu-da i bez-myśl-ność!
¤ skomentuj (4)
¤ 3 i pół tygodnia
¤ 2007-06-27 :: 18:30:50 :::
Maluchy maja już oczka, mają juz tez trochę sily, by o własnych łapkach próbowac zdobywać świat. Nieśmiało wychylaja nosy z gniazda i starają się udać na niedalekie wędrówki. Wszysko to nie dotyczy Łobuzicy (na zdjęciu), która jest zdecydowanie bardziej "do przodu" i generalnie wymiata. Tak poza tym, to pewnie z nami zostanie :)

¤ skomentuj (7)
¤ z życia kociej mamy
¤ 2007-06-17 :: 00:45:03 :::
Jakos o kotach ostatnio. tak i tym razem. Wlasnie minely im dwa tygodnie. Sa juz prawdziwymi kotkami - przestaly wygladac jak misie koala. Maja oczka otwarte i od wczoraj zaczely cwiczyc kocie bratobojcze sztuki walki.
Niestety zaczęły lekko kichać, więc dzisiaj też poznały po raz pierwszy Pana Weta. Pan Weta okazał się bardzo miłym panem (czego nie zauważyła niestety Hebe). Obejrzał młode, opukał i osłuchał, zajrzał tam i siam i stwierdził, że pewnie system obronny mamy jest słay, tym samym i ich i sie przeziębiły. Obejrzał (z trudem) mamę i zaopiniował: anemia. No niedobrze, no. Dostała dwa zastrzyli i ma być lepiej. Jak nie, to dalej będzie trzeba jakąś lepszą broń zastosować.
Ale są fajowe. Niedługo foty z obchodów drugotygodniowych urodzin :)
¤ skomentuj (0)
¤ Tydzień minął.
¤ 2007-06-11 :: 00:33:21 :::
Maluszki rosną. Są już dwa razy większe, niż po urodzeniu i chyba z godziny na godzinę przybywa im ciałka. Zupełnie to niezwykłe. Dzisiaj też pokazały się pierwsze próby otwierania oczu i jedna mała już ma jedno oko do połowy otwarte 0.- :)))
Aha, właśnie. Bilans: 3 dziewczyny i jeden facet.
Czas rozpuszczać wici i szukać przyszłych opiekunów dla kociątek. Pomożecie?
Rodowodowe, oczywiście więc dość drogo...
Tygodniowe maluszki:

¤ skomentuj (1)
